O dziewczynce, która ciągle się bała i wilku z dziurą w sierści

Wiedziała, że nie śpi. Głaskała go po grubym futrze cały czas czując swoje łopoczące serce. Nie mówił nic, pozwalał jej robić wszystko co chciała. Leżał na boku, tak żeby mogła dotykać jego wilczych pleców. Kochała go od pierwszego dnia, a raczej całe życie. Ciągle mówiła, opowiadała przeróżne historie. Zmieniała wątki, gubiła się, sama już nie pamiętała co jest prawdą. Bała się tylu rzeczy, a wilk uosabiał wszystkie z nich. Warczał, milczał, biegał. Patrzył tą czułą bliskością. Najczęściej na to jak odchodzi bez pożegnania. Spotykali się pomiędzy snami. Z każdego jego słowa potrafiła upleść opowieść, fantazję, którą mu potem opowiadała. A on słuchał, brał je wszystkie do swojego zamrożonego serca. Tak długo spotykała w jego oczach i zachowaniu swoje lęki i traumy, aż przestały mieć nieuświadomioną siłę. Tak długo wlewała mu przez dziurę w sierści miłość, aż stopiła ogrodzenie serca. Miłość i światło przelewały się teraz z serca do serca, z ciała do ciała, z umysłu do umysłu. Aż uzdrowiły w niej to co wydawało się dziurą, brakiem, rozpaczą i zależnością. Zrozumiała, że wszystko już jest i niczego nie brakuje. Że połączenie dusz zmieniło się w światło, kwitnące w jej sercu.

Opowieść pierwsza

Tomek i góra

Dlaczego jesteś taki niewdzięczny? Dlaczego się nie uśmiechasz? Dlaczego, dlaczego, dlaczego??? Tomek nie mógł słuchać już swojej mamy, założył słuchawki na uszy i miał nadzieję na chwilę spokoju kiedy do samochodu wsiadła właśnie jego znienawidzona rodzinka. Julka z rodzicami papużkami nierozłączkami, ciągle i ciągle zadowoleni, uśmiechnięci i do wyrzygania szczęśliwi. Szykowała się podróż z piekła rodem. On z Julką i jej tatą z tyłu, mamy z przodu.

Jechali właśnie po raz trzeci już dzisiaj wyciągiem na górę. Padał deszcz, wiał przenikliwy wiatr i Tomek tak bardzo chciał być już z tatą. W zasadzie to cały czas był zły i smutny. Kiedy był z mamą tęsknił za ojcem, kiedy był z ojcem tęsknił za mamą. Jak to by było gdyby mogli być wszyscy razem?

Odwrócił się, żeby zobaczyć czy Julka jest na krzesełku obok i zobaczył spadające z wyciągu kijki. Pochylił się do przodu, żeby je złapać i wypadł. Kiedy spadał wydawało mu się, że zimno przedostaje się przez kilka powłok zanim dotrze do jego prawdziwego ja, ale tak naprawdę nic nie czuł, a raczej wszystkie uczucia przepływały gdzieś obok niego. Zimno, zmęczenie, głód, pragnienie, złość, smutek, tęsknota. Nawet jego ciało wydawało się jakoś oddzielone, takie długie nogi i ręce, nienaturalnie duże stopy i dłonie. W zasadzie rozpoznawał tylko swój oddech. Obserwował jak wdycha i wydycha, jak przy wdechu rozszerza się jego klatka piersiowa a przy wydechu kurczy. Po kilku spokojnych oddechach otworzył oczy i zdał sobie sprawę, że jego ciało zniknęło, a raczej została z niego dziwna chmura.  Rozejrzał się wokół siebie, wołał i krzyczał do ludzi, którzy się nad nim nachylali, ale nikt go nie słyszał. Po chwili wszyscy zniknęli, zabrali jego ciało na noszach ratunkowych, a on w postaci chmury nie mógł się ruszyć. Siedział tak na stoku góry i zastanawiał co teraz zrobi. Wszyscy ludzie odjechali, wyciąg się zatrzymał, zgasły lampy, spadł deszcz a potem śnieg. W całej zamieci dzisiejszych wydarzeń siedział nieporuszony tak jak jego góra. Obserwował zmiany pogody, siłę wiatru, temperaturę. Obserwował swoje uczucia. Poczuł siłę i spokój góry w swoim dziwnym ciele.

 

Pozycja góry TADASANA

 

To pozycja stojąca w której dążymy do stabilności, równowagi, nieporuszenia ciała i umysłu. Wzmacniamy nogi i kręgosłup oraz rozwijamy świadomość ciała.

Opowieść druga

Drzewo

Przecież ty w ogóle nie myślisz! Jak możesz nie wiedzieć co oznacza porównanie słonecznika do słońca! Przestań się bawić tym… tym… no tym czymś czym się bawisz!

Przestań się ruszać, przestań gadać, przestań, przestań, przestań…!

Tomek ocknął się ze snu tak rzeczywistego jakby dopiero co był w szkole i słyszał swoją nauczycielkę polskiego. Za każdym razem kiedy wchodził do sali już zalewała go fala złości i zdenerwowania. Czuł, że pocą mu się ręce, oddech się skraca, a mięśnie barków napinają i nawet unoszą w górę. Wiele razy rozmawiał z ojcem o tym jak panować nad tymi uczuciami, ale po prostu nie potrafił. Gdyby mógł nawrzeszczałby na tą kobietę i wyszedł trzaskając drzwiami.

Uszczypnął się w udo. A w zasadzie nie uszczypnął się bo nadal był chmurą tym razem unoszącą się nad swoją górą. Świeciło słońce i narciarze przejeżdżali przez niego. Odczuwał ich radość, strach, napięcie, szczęście. No i co w zasadzie miał teraz zrobić? Tak naprawdę cieszył się, że nie musi nigdzie iść, rozmawiać, wstawać, jeść, jechać. Może tylko być i obserwować. Więc obserwował ludzi, drzewa, śnieg i chmury. Przez chwilę zatrzymał się przy najbliższym drzewie i otulił je sobą, swoim dziwnym chmurzastym ciałem. A potem poczuł jak w nie wnika. Poczuł jak wrasta korzeniami w ziemię i staje się jej częścią. Zakołysał się delikatnie z wiatrem. Był jednocześnie mocno w ziemi, a jednak dał się unosić podmuchom wiatru. Bardzo chciał zapamiętać to uczucie stabilności, jedności i łagodności.

 

Pozycja drzewa VRKSASANA

  

Wzmacnia równowagę emocjonalną i fizyczną, wycisza poruszenia umysłu. Na poziomie ciała zmniejsza płaskostopie, wzmacnia uda, łydki, kostki i kręgosłup, odciąża nerw kulszowy, rozciąga krocze, wewnętrzne części ud, klatki piersiowej i barków.

Opowieść trzecia

Virabhadrasana I

- A więc co myślisz o naszej nowej lekturze?

- Jest słaba, nic ciekawego.

- Co innego słyszałam od twojej mamy…

- Moja mama często kłamie.

Tomek dokładnie przypomniał sobie twarz swojej mamy kiedy przeczytała uwagę w Librusie, właśnie tą, w której pani dokładnie opisała co o niej sądzi, że często kłamie. Wydawało mu się, że trochę się wtedy postarzała, trochę zapadła w sobie i w ogóle się nie wściekała. Postanowił wydostać się z tych cholernych gór, tęsknił za nią. Chciał odnaleźć w sobie siłę i moc. Chciał odzyskać ciało, żeby móc ruszyć z miejsca. Jednak jedyne co czuł to straszną złość i smutek, bezsilność i tęsknotę za całkowitą beztroską, totalnym wygłupianiem się i śmiechem. Być może był już trochę zmęczony utrzymywaniem wrażliwości na swoim miejscu. Czyli głęboko zakopanej pod sercem. Nie okazuj uczuć, tych prawdziwych, nie okazuj delikatności. Przecież takie są baby. Czyj właściwie głos mu o tym przypominał? A jednak właśnie dzięki tej wrażliwości i miłości stanął mocno na ziemi, wyciągnął do góry ręce i poczuł siłę. Bardzo się chwiał i bał. Drżały mu obie nogi, ręce próbowały opaść na kolana. Nie wiedział co zrobić z oddechem więc zaczął go wydłużać i liczyć. A potem spojrzał do przodu i tam postanowił iść.

 

Virabhadrasana I – pierwsza pozycja z cyklu wojownika

 

To pozycja stojąca wymagająca siły i elastyczności oraz silnej woli aby pokonywać własne słabości. Regularnie wykonywana umożliwia swobodę oddechu.

Zdjęcia i opisy asan dostępne:

Opowieść czwarta

Pies z głową w dół

Viktoria zaparkowała pod szkołą i patrzyła na wychodzące dzieci. Kiedy to się właściwie stało, że znajomi jej syna stali się nastolatkami, niepowtarzalnymi osobowościami, z taką jakby otoczką wokół nich, niedostępnymi dla dorosłych, nauczycieli, rodziców. W zasadzie każdy z tych chłopców był jej w pewien sposób bliski i nie mogła się nadziwić w jakie istoty się przeobrazili. W szczególności Michał, bardzo wysoki i szczupły. Nie poznała go chyba dlatego, że jego twarz wyrażała bezgraniczny smutek i beznadzieję. Raczej jej nie widział, przeszedł powoli pochłonięty swoimi myślami. I wtedy wyszedł on, Tomek. Pewnym krokiem, z fryzurą taką jakby irokez, z lizakiem w buzi. Nie śpiesząc się, pożegnał się z kolegami i wsiadł do samochodu. Niby był w środku, a zupełnie nieobecny. Niby rozmawiali o szkole, obiedzie i wielu innych rzeczach, a jednak czuła, że jego prawdziwe myśli są inne. I to tak szybko się stało? Zanim dojechali do domu pokłócili się o drobiazg i weszli do środka w wisielczych humorach. Jak zawsze po 10 minutach emocje opadły i zapanowała zgodna. Każdy zajął się swoimi sprawami, swoim życiem. Viktoria pojechała do pracy, a potem na sesję jogi. Kiedy po raz kolejny stała w psie z głową w dół, coraz silniej zagłębiała się w siebie i coraz mocniej akceptowała wszystkie zmiany, które zaszły w jej życiu i w życiu jej mężczyzn. Jakie to szczęście, pomyślała, że każde z nas jest niezależną, silną osobowością, dobrze czującą się ze swoim życiem. Kiedy wieczorem czytała Tomkowi jedną z jego ulubionych książek, starała się cieszyć każdym najmniejszym doświadczeniem tej właśnie chwili.

 

PIES Z GŁOWĄ W DÓŁ

 

Ta pozycja wzmacnia, odświeża, regeneruje, odświeża, usuwa zmęczenie, łączy pozytywne efekty wielu asan.

Na zdjęciu:
Katarzyna Waśniewska
Diet coach, pasjonatka zdrowego odżywiania i świadomego stylu życia, a także mama Ksawerego, wegetarianka, blogerka kulinarna (wege-blw.blogspot.com), wielbicielka ashtanga jogi i amatorska tancerka salsy. Żyje w myśl zasady, iż kluczem do wszelkich sukcesów jest świadomość, którą nieustannie rozwija i wspiera w tym innych w swojej roli diet coacha.
Zdjęcie wykonane w Samadhi Joga przez Karolina Prokopowicz https://www.facebook.com/karolina.prokopowicz.fotografia/…

Opowieść ostatnia - świeca

Tomek obudził się w swoim łóżku i zastanawiał się co właściwie teraz czuje. Odczuwał mrowienie w stopach, drętwienie w podudziach, ciepło w udach. W krzyżu było to kłucie, w dłoniach chłód. Kark miał sztywny, a oczy zmęczone. Czuł też jakiś dziwne gorąco w klatce piersiowej. Zdał sobie sprawę, że jego podróż, zapoczątkowana upadkiem z wyciągu, była niczym innym jak kompletnym oderwaniem się od swojego ciała i uczuć. Po raz pierwszy w życiu wiedział jak się ma w swoim ciele, co czuje na poziomie emocji i umysłu. Nauczył się rozpoznawać sygnały z ciała i akceptować napływające myśli. Po raz pierwszy też kochał kogoś innego niż rodziców i powodowało to pieczenie w klatce piersiowej.

Od jakiegoś czasu joga miękko weszła w jego życie, a jego ciało, emocje i umysł poddawane były ciągłym zmianom. Ostatnio sporo czasu poświęcał na świecę, w której wyraźnie czuł odwrócenie siły grawitacji w ciele i krew dopływającą do głowy i klatki piersiowej. Ataki astmy ustąpiły i nie doświadczał wyczerpania jakie zdarzały się wcześniej.

 

W zasadzie jedynej rzeczy jakiej był pewien to to, że w jego życiu nastąpi więcej zmian, i że dzięki świadomości ciała zawsze może płynąć na fali życia zamiast z nimi walczyć.